10.000$ za nieautoryzowaną instalację Windowsa 10

10.000$ – tyle wynosi rekompensata Microsoftu dla właścicielki laptopa, na którym podczas nieautoryzowanej przez kobietę instalacji wystąpił błąd. Czy to początek fali procesów, których przedmiotem będzie agresywna polityka promocyjna nowego systemu amerykańskiej firmy?

Wkrótce skończy się okres darmowej aktualizacji Windowsa 7 i 8 do najnowszej jego wersji. Jeśli 30 lipca będziemy chcieli przesiąść się na świeżutkiego wciąż Windowsa 10, będziemy musieli zapłacić. W Stanach będzie to 119$, polskiej ceny wciąż nie znamy. W związku z bardzo krótkim pozostałym na darmową wersję czasem, Microsoft prowadzi coraz bardziej agresywną politykę, która ma skłonić użytkownika do podjęcia decyzji. Sposoby podsuwania użytkownikowi coraz to nowych metod aktualizacji są szeroko komentowane (zwykle niepochlebnie) w mediach, nie będę więc dłużej się nad nimi zatrzymywać. Okazuje się jednak, że niektórzy z „przymuszonych” do instalacji użytkowników w głośny sposób postanowili zbuntować się przeciwko takim praktykom giganta z Redmond.

Teri Goldstein była zwykłą użytkowniczką Windowsa na swoim laptopie. Nie wchodziła w jego szczegóły techniczne – posiadała system operacyjny, który został jej zainstalowany i nigdy nie słyszała o aktualizacji, czy może raczej instalacji, Windowsa 10, udostępnionej za darmo użytkownikom autoryzowanych kopii dwóch poprzednich systemów producenta. Kiedy upgrade systemu trafił w obieg w ubiegłym roku, komputer Teri podjął próby ściągnięcia na dysk instalatora. Właścicielce sprzętu wyskoczył znany użytkownikom Windowsa komunikat o możliwości pobrania aktualizacji systemu do wersji 10. Jednak, jak wielokrotnie pisały media (dla przykładu artykuł z ubiegłego roku), nawet po wyłączeniu okienka popularnym krzyżykiem aktualizacja zostanie pobrana na nasz komputer „na wszelki wypadek”. Potem wystarczy niefrasobliwe kliknięcie i nagle system zostanie zainstalowany na naszym dysku.

Wróćmy do historii Teri, która stała się ofiarą właśnie takiej nieautoryzowanej instalacji pakietów na swoim komputerze. Tutaj trzeba zdać sobie sprawę z jednej rzeczy – owy upgrade/aktualizacja to nic innego jak instalacja nowego systemu na naszym sprzęcie i obarczona jest wszelkimi zagrożeniami błędów płynącymi z instalacji nowego systemu. To stało się w przypadku komputera pani Goldstein, u której błąd podczas instalacji Windowsa spowodował problemy z laptopem, który używany był przez nią do prowadzenia własnej firmy. Kiedy kobieta nie uzyskała pomocy ze strony wsparcia technicznego Microsoftu podała firmę do sądu.

W ubiegłym miesiącu Microsoft zrezygnował z apelacji i wypłacił Teri 10 000$ rekompensaty. Jako przyczynę rezygnacji z dalszego procesowania firma podała unikanie przyszłych kosztów sądowych, jednocześnie utrzymując, że nie popełniła błędów w tym i innych przypadkach instalacji pakietów systemowych na komputerach użytkowników.

Gigant z Redmond jest świadom krytycznych opinii na temat zbyt ekspansywnej polityki reklamowej „aktualizacji” systemu. W oświadczeniu na ten temat mówi „Słuchamy opinii naszych klientów i w oparciu o nią budujemy nasze doświadczenie”.

Źródło: The Seattle Times

Wszystkie teksty na moim blogu objęte są licencją CC BY-SA 4.0

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *